Cracovia jest nasza!

Z kategorii: Felietony opublikowany: 04.07 10:42 autor: info

ksc.jpg

Nie mam na myśli akcji, udziałów, czy jakiejkolwiek materialnej formy własności, ale jakąś nienamacalną cząstkę klubu, która każdemu z nas kibiców się należy.
Kiedy po latach marazmu, pojawił się obecny sponsor, a Cracovia odradzała się wszyscy byliśmy skłonni nosić prof. Filipiaka na rękach. Mając w pamięci lata walki jedynie o przetrwanie, a przed oczyma kolejne sukcesy, awanse, to całkiem naturalne. Z czasem entuzjazm nieco osłabł, a w stosunkach klub-kibice pojawiły się rysy. Klub postawił na profesjonalizm, gdzie nie było miejsca dla “kibico-działaczy”. Idea całkiem słuszna, co prawda, ale sposób przeprowadzania tego był mało subtelny. Każdemu, kto malował płot na stadionie musiało się zrobić zwyczajnie przykro po słowach Profesora, “…co nam to da, że grupa kibiców pomaluje pół płotu…”. Z drugiej strony kibice niektórzy nie chcieli zrozumieć, że obecne czasy wymagają innych sposobów zarządzania i generalnie działalności klubu. Klub nasz ma być zwyczajną firmą?

Nie mam jednak zamiaru tutaj wracać już do tego. Teraz obydwie strony chyba są już mądrzejsze, a na pewno mają większe doświadczenie i rozumieją, że jedni są potrzebni drugim. Od jakiegoś czasu można zaobserwować nową politykę klubu. Klub staje się bardziej otwarty dla kibiców. Kibice nie będą rządzili, ale będą mogli powiedzieć swoje zdanie, przekazać swoje uwagi. Klub się nad tym zastanowi i dobre pomysły zostaną wykorzystane. Mogliśmy się wypowiedzieć na temat strojów, a dzieci będą mogły znowu wchodzić na stadion za darmo. Słowem idzie ku dobremu.
Jedną z największych bolączek jednak był brak zorganizowania się kibiców. Ze strony klubu, a zwłaszcza Prezesa płynęły różne sygnały - zorganizujcie wreszcie jakiś fanklub, aby było z kim rozmawiać na różne tematy. Doszło nawet do tego, że prof. Filipiak był skłonny sfinansować takie przedsięwzięcie! Nawet to nie pomogło…. Klub zatem zabrał się za to sam i zaproponował kibicom powstawanie małych fanklubów, dodając dla zachęty jeszcze duże zniżki na bilety i karnety. Tak więc kochani w tym porównaniu klub-kibice wypadamy bardzo blado…. Nie ma zatem chyba wyjścia i zabierajmy się do tworzenia tych organizacji. Skorzystamy na tym finansowo, ale przede wszystkim zbliżymy się wzajemnie, zarówno między kibicami, jak i w relacjach kibice-klub. Zawsze sympatyczniej traktujemy kolegę, koleżankę z naszego koła, niż kogoś anonimowego. Zawsze ktoś wkręci swojego znajomego, a więc każdy będzie mógł poznać kilka nowych osób. Przychodzenie na stadion i przebywanie wśród znajomych jest o wiele przyjemniejsze, a wspólne piwo po meczu to już pełnia szczęścia… Oczywiście wielu nie potrzebuje do tego żadnych organizacji, ale może niektórym ułatwi to integracje. Najważniejsze jednak jest to, że klub wyciąga do nas rękę, chce z nami współpracować. Nie wolno nam odmówić, bo wówczas utracimy prawo do wypowiadania się na temat polityki klubu. Powodów można zresztą wymieniać wiele. Sponsor chętniej wyda kasę widząc zainteresowanie fanów. Łatwiej pozyskać nowego sponsora mówiąc, jakie jest zainteresowanie Cracovią. Mamy X fanklubów, do których należy X członków. Grupy będą między sobą konkurowały i prześcigały się w nowych pomysłach co można zrobić dla klubu.
Bierzmy się zatem do pracy, bo to jest naprawdę bardzo dobra inicjatywa. Zróbmy to dla siebie i dla klubu, bo skorzystamy na tym wszyscy.
W tytule napisałem nasza Cracovia. Tak sobie kiedyś wymyśliłem, że zawsze będę pisał “moja Cracovia”, “nasz klub”, “na naszym stadionie”, “u nas w Cracovii” itp. Zapewne nie jestem jedyny zresztą, bo to jest “NASZA CRACOVIA”. Po pewnych zawirowaniach teraz chyba idzie wszystko ku lepszemu i Cracovia staje się jeszcze bliższa, moja, nasza.