Juniorzy w finale MP - relacja

Jak na wariata przystało, zmuszony trzy miesiące temu do wyjazdu do Gdańska, wariuje bez Cracovii. I chyba jak magnes zacząłem ściągać nad morze najpierw trenera Stawowego potem Tomka Wacka i Krzyśka Przytułę. W końcu ściągnąłem juniorów na półfinałowy mecz z Lechią Gdańsk. I znów zwariowałem – ze szczęścia. Olo, mowie do 2,5 rocznego syna, jedziemy w środę na Pasy.
Początkowo mecz miął się odbyć w Malborku. Potem jednak okazało się że całkiem niedaleko mojego nowego miejsca zamieszkania, w Kolbudach. Szukam w sieci, jest – Kolbudy - duża wieś w Polsce położona w województwie pomorskim. Klub piłkarski – GTS. O cholera, to nie wróży dobrze. Gramy z Lechią na GieTeeSie. Nie wiem czy się śmiać czy płakać. Wariuje.
Godz. 16.30 – dojechałem na miejsce, sauna, wg. termometru w moim bolidzie, 36.5 stopnia C. Obok jezioro, chciałoby się skoczyć i popływać. W ogóle fajna okolica.
Są i znane twarze. Trener Górecki, dyrektor sportowy Władysław Łach, p. Maciek Madeja. Olo poprzybijał piątki, a ja wariuje bo widzę naszych w niebieskich koszulkach. Na szczęście były to koszulki treningowe.
Mecz się rozpoczął. Grzeje w czoło. A te młode chłopaki musiały w taką pogodę grać.
Olo sie rozkręcił i sam prowadził doping dla Cracovii. Po kilkunastu minutach mila atmosfera się kończy. Przyszło kilkunastu kogucików Lechii i zaczęło swój repertuar z hitem: „Pasy żydowskie to stare k…. zomowskie.” No cóż. Więcej tego nie zaśpiewali. Może ktoś o kumatości większej niż kogucia zwrócił im uwagę.

W drugiej polowy najpierw Wrona. 1-0 i wariactwo. Drugiej bramki nie widziałem – goniłem za Olafem. Jeszcze tylko honorowy gol Lechii z karnego. Zwycięstwo i finał dla Cracovii, których młodzi piłkarze zdecydowali lepiej znieśli wysoką temperaturę.
Trener Górecki pofrunął do nieba, młode pasiaki zrobiły jeszcze lokomotywę i szybko zniknęli w szatni. Dlaczego? Bo jeszcze raz dały o sobie znać koguciki z Lechii. Weszli na murawę i nie pozwolili cieszyć się naszym asom ze zwycięstwa. Widać na GieTeeaSach lubią znajdować sobie przeciwników wśród piłkarzy. Może tak się rodzi nowa tradycja. Tfu…
Dopiero w szatni dali upust swojej prawdziwej radości. Śpiewali, krzyczeli, słychać było ”Kazdy to powie Cracovia rządzi w Krakowie”. Wielkie gratulacje. Nasi wygrali na GieTeeSie. Czego również życzę podopiecznym trenera Białasa. Wtedy to dopiero zwariuję!
A za trzy miesiące wracam do Krakowa. I cale szczęście bo wole wariować w Krakowie.
