Zbyt głośno na Cracovii, czy też o Cracovii?!

Uśmieszki, dwuznaczne spojrzenia, stukanie po głowie, pokazywanie kalendarza z datą zupełnie inną niż 1 kwietnia, to wszystko spotykało nas kiedy chcieliśmy się podzielić o tym kuriozum z innymi. Prawdę powiedziawszy tak należałoby to potraktować, jako kiepski żart. Należałoby, tylko okazuje się, że to żartem nie jest. Kiedy wreszcie dotarło do mnie, że to nie jest informacja z gatunku tych o wykopaniu UFO przy zbiorze ziemniaków postanowiłem napisać co o tym myślę (to znaczy wszystkiego nie napiszę….).
20 maja 2006 r. spotkaliśmy się na pikniku, aby świętować 100-lecie najstarszego klubu w Polsce, naszej drogiej Cracovii. Były zatem mecze, koncerty, konkursy, fajerwerki, plac zabaw dla dzieciaków, można było coś przekąsić i czegoś się napić. Czego zatem jeszcze brakowało? Ano jak widać niektórym brakowało jakiegoś skandalu. Choćby maleńkiego, ale żeby tak o tej imprezie i o Cracovii można było coś negatywnego powiedzieć. Ostatnio o Cracovii pisano generalnie sporo i raczej pozytywnie, co nie zdarza się często. Chwalono nas za ostatnie mecze, za ową galę, poddawano też w wątpliwość wysokość kary jaka została nałożona na klub po pamiętnym meczu derbowym. Całkiem niedawno można było nawet przeczytać, że Cracovia i Wisła nie zostały sprawiedliwie potraktowane przez PZPN! Czy to było przepełnienie czary goryczy? Oczywiście nie sposób tego się dowiedzieć. Kto po sześciu tygodniach przypomniał sobie o hałasie tamtego wieczora pozostaje tajemnicą.
Notorycznie zostajemy obdzierani ze złudzeń o sprawiedliwości w naszym kraju, ale mimo wszystko jednak nie dopuszczamy nawet do myśli innej możliwości jak odrzucenie tego absurdalnego oskarżenia. Bardzo możliwe, że nawet wnioskodawca jest o tym przekonany. Co zatem mogło nim kierować? Tu oczywiście po raz kolejny będę snuł domysły. Można domniemywać, że ktoś Cracovii chciał zaszkodzić. Co zatem zyskuje takim oskarżeniem, które zostaje natychmiast odrzucone? Przede wszystkim część ludzi usłyszy o oskarżeniu, a o odrzuceniu owego oskarżenia już niekoniecznie. Część uzna naturalnie, że coś musiało być na rzeczy. Cracovia, jak każdy klub stara się też pozyskiwać sponsorów, a w takim razie zawsze można stwierdzić, że oni stale są w coś zamieszani, że stale się ktoś na nich skarży. To tylko kilka przykładów. To wszystko wówczas gdy oskarżenie nie nabiera jakiegoś dalszego toku, a z taką sytuacją, o czym jestem przekonany, będziemy mieli do czynienia w tym przypadku. Co zatem robić? To chyba najtrudniejsze pytanie. Ja ciągle jestem przekonany, że należy postępować wedle bardzo mądrego powiedzenia - psy szczekają, Cracovia idzie dalej. Pozostaje wierzyć, że ludzie są na tyle rozumni, że zrozumieją co się dzieje i o co chodzi. Ktoś natomiast prędzej, czy później sam wpadnie we własne sidła. Tak było po wspomnianym meczu derbowym. Kiedy przedstawiciele Wisły rozpoczęli swój wściekły atak na Cracovię, powiedziałem sobie - no zobaczymy, czy nie zaszkodzicie tym również sobie, a ja jestem cierpliwym człowiekiem i poczekam. Czekać długo nie musiałem. Potem co prawda życie przerosło kabaret, ale to już inna i bardzo brzydka historia. Czekam zatem ponownie, bo czego jak czego, ale nauki cierpliwego czekania kibicom Pasów nigdy nie odmawiano.
Na koniec polecam przeczytanie (nawet ponowne) tekstu “Mamy strategię-mamy wizje”. Nawet jeżeli pewne fragmenty wzbudzą mieszane uczucia, to najważniejsze przesłanie brzmi - będziemy systematycznie pracować nad rozwojem Cracovii. Czego sobie, Wam i naszej Cracovii życzę.
A skarga, no cóż - co nas nie zabije (a na to nie ma szans), to nas wzmocni
