Niezwykły klub, niezwykłe miejsca. Część I - stadion
ZACZAROWANY KLUB
ZACZAROWANE STROJE
ZACZAROWANY STADION
Pozwoliłem sobie przerobić fragment wiersza K. I. Gałczyńskiego “Zaczarowana Dorożka”, bo jakże pasuje on do Cracovii. Wszystko w tym klubie jest niezwykłe - nazwa, historia, stroje, ludzie oraz miejsca rozgrywania zawodów. Wszystko otacza legenda i wszędzie czuje się specyficzną magię. Nie może być inaczej, to wszystko jest zaczarowane.
Będziemy chcieli przedstawić zatem te miejsca, miejsca zupełnie niezwykłe, czyli obiekty Cracovii. Losy i stan obecny tych miejsc jest niezwykle podobny do losów klubu i zamyka się w obszarze między nędzą, a chwałą. Będziemy starali się opisywać to w taki sposób, aby poza podstawowymi danymi, czytelnik mógł poczuć ułamek tej niezwykłej aury towarzyszącej Cracovii w każdym dniu jej istnienia i każdemu miejscu z nią związanym. Na początek zaczniemy od miejsca najdroższego naszym sercom, od naszego stadionu, od naszej “Świętej Ziemi”.

Nie trzeba nikomu powtarzać, jaki klub jest najstarszy w Polsce. Historia stadionu ma niewiele mniej lat, niż historia samej Cracovii i zaczyna się w roku 1912. Teren pod budowę stadionu wydzierżawiono od zakonu Norbertanek. Ponieważ była to tylko część terenu będącego we władaniu Panien Zwierzynieckich, staliśmy się od tego czasu sąsiadami i to sąsiedztwo z różnymi jego kolejami trwa do dzisiaj. Projekt był dziełem Franciszka Mączyńskiego, a powstały obiekt otrzymał nazwę “Park Gier Klubu Sportowego Cracovia”. Sporą część nakładów udało się zebrać wśród społeczeństwa Krakowa. Stadion otwarto 31 marca 1912 r. meczem z Pogonią Lwów i w tym samym miejscu jest do dnia dzisiejszego. Najstarszy klub w Polsce rozgrywa mecze na najstarszym w Polsce stadionie ligowym! Trybuna główna znajdowała się od strony obecnej ul. Focha i widzowie oprócz meczów, mogli oglądać wspaniały widok na Wawel. W roku 1936 stadion otrzymał imię Pierwszego Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego. Po II wojnie światowej nowej władzy bardzo nie odpowiadał patron naszego stadionu, podobnie jak i cały klub zresztą. Nie chcąc jednak jawnej konfrontacji dość sprytnie zmieniono patrona na Edwarda Cetnarowskiego. Zabieg polegał na tym, że dr Cetnarowski był legendarnym prezesem Cracovii, prezesem PZPN-u, osobą niezwykle cenioną przez kibiców Cracovii, a zatem nie wypadało protestować przeciw takiemu patronowi. Pod koniec lat czterdziestych klub został jednak zmuszony przez ówczesne władze do zaprzestania używania i tej nazwy. Tak było do października 1991 r. kiedy oficjalnie przywrócono stadionowi imię Marszałka Piłsudskiego. To jednak nie był koniec zamieszania w tym temacie. Po śmierci naszego papieża, Jana Pawła II, radni postanowili uczcić pamięć naszego wielkiego rodaka i nadali stadionowi imię Jana Pawła II. Rok później sąd orzekł, że była to decyzja bezprawna ze względów formalnych (i tylko takich…) i decyzję anulowano.

Na początku lat sześćdziesiątych miał miejsce zagadkowy pożar naszego stadionu. Spłonęła zabytkowa trybuna, a pożar był spowodowany podpaleniem. Co ciekawe nawet dzisiaj można spotkać głosy, że ogień podłożyli działacze Cracovii, aby uzyskać pieniądze na budowę nowego stadionu. Oczywiście nie ma sensu tego komentować. Kształt zbliżony do obecnego stadion otrzymał w roku 1966, a w roku 1969 oddano do użytku przebudowany tor kolarski, który prawie wszyscy pamiętamy, a którego resztki pozostały jeszcze do dziś. Na tym torze znajdował się do niedawna legendarny już napis “CRACOVIA PANY”.

To zresztą nie jedyny napis jaki pamiętamy z tego toru i który przeszedł do historii. W czasie stanu wojennego przed jednym z meczów komuś udało się namalować wielki napis “SOLIDARNOŚĆ”. Oczywiście zakazano pokazywania go w telewizji i kamerzyści musieli tak manewrować, aby omijać ten obszar. Dziś kamienie z tego toru stanowią dla wielu z nas drogą pamiątkę.

Po awansie Cracovii do I ligi, w roku 2004 musiała nastąpić przebudowa stadionu, aby spełniał wymogi licencyjne. Zlikwidowano zatem tor kolarski i wybudowano oświetlenie. Pamiętamy jeszcze doniesienia pewnej gazety, że wykonanie oświetlenia w wyznaczonym terminie jest nierealne, a dodatkowo mieliśmy wyjątkowo niesprzyjającą pogodę. Termin rzeczywiście się przesuną, ale tylko o dwa dni i wkrótce nastąpiło uroczyste zapalenie świateł. Pierwszy mecz przy sztucznym oświetleniu rozegrano 21 sierpnia 2004 roku z Odrą Wodzisław. W rok później przystąpiono do wymiany murawy, aby 27 sierpnia 2005 roku w meczu z Legią nasi zawodnicy zagrali na nowej, podgrzewanej i wspaniałej murawie. Oczywiście niezawodna jak zawsze prasa, informowała, że inwestycja może zostać zmarnowano, bo nie dokonano na czas przyłączenia do sieci grzewczej. Podawano przykład z innego stadionu w Krakowie, gdzie wszystko było robione o wiele lepiej i odpowiedni pan już tylko czeka aby włączyć ogrzewanie ich murawy. Nie będziemy się wdawać w dyskusje, czy było to zasadne, a tylko radzimy zerknąć na murawy…

Rok 2005 przyniósł nam również ostateczne uregulowanie stanu prawnego stadionu i po wielu latach rozmów, sporów i niepewności wreszcie jesteśmy u siebie. Nie udało się natomiast z powodu protestów sąsiadów rozpocząć budowy nowej trybuny.

Obecnie stadion posiada 10 tys. miejsc siedzących, z czego 1100 pod dachem oraz 1000 miejsc stojących. Klub wprowadził jednak ograniczenie ilości kibiców, ze względów bezpieczeństwa.
To tyle jeżeli chodzi o dane stadionu.
Od kilku lat stadion jest stale modernizowany. Gotowy jest projekt praktycznie niemal nowego obiektu który chyba wszyscy znamy, a kiedy uda się go zrealizować nasz stadion będzie jeszcze bardziej najpiękniejszy na świecie niż obecnie…
Stadion jednak jest niezwykły również ze względu na odwiedzające go postacie. Na Cracovii bywał zatem nasz na zawsze kibic nr 1 - Karol Wojtyła. Opowieści mówią, że mimo swojej niezwykłej punktualności potrafił jednak spóźnić się na spotkanie, gdy zawody na Cracovii się przeciągnęły….Bywał również oczywiście patron naszego stadionu, Marszałek Józef Piłsudski.
W połowie lat dwudziestych ubiegłego stulecia narodziła się na stadionie inna tradycja. Grupa piłkarzy wracając z rano z sylwestrowej zabawy postanowiła nieco się rozruszać, przewietrzyć płuca, a szczególnie zapewne głowy. No i pokopali sobie wtedy piłkę, a efekt? Pierwsza bramka każdego roku na świecie jest strzelana na stadionie Cracovii!!! Tak, tak jest to oficjalna impreza UEFA i FIFA jedyna tego rodzaju na świecie.

To wreszcie tutaj miały paść słowa wypowiedziane przez obrońcę “Pasów” Ludwika Gintela - “No to chodźmy panowie na tę świętą wojnę”. Tak narodziło się najpopularniejsze w Polsce określenie meczów Cracovii z Wisłą.
Niezwykły jest nawet adres naszego stadionu - ul. Józefa Kałuży 1. Legendy Cracovii, jej kapitana, jak również kapitana reprezentacji Polski. Chyba najtrafniej przywiązanie do naszego stadionu wyraził felietonista Zbigniew Nowakowski, który napisał pamiętne słowa “kiedy umrę pochowajcie mnie na polu karnym Cracovii, jeszcze po śmierci będę jej bronił.” Czy rzeczywiście tam spoczywa? O takie rzeczy nie należy nawet pytać, to jest oczywiste.
To jest właśnie nasz stadion o którym napisałem tak prawdę powiedziawszy bardzo niewiele. To ledwie skrawek przebogatej jego historii, jego wzlotów i upadków, miejsce naszych niebywałych radości i smutków. Dlatego właśnie nie pytajcie nas już czy chcielibyśmy inny stadion w innym miejscu, gdzie będzie dużo miejsca, łatwy dojazd i parking itp. Nigdzie nie będziemy czuli się tak dobrze jak tu gdzie jest stadion, w miejscu gdzie nie jesteśmy sami, bo towarzyszą nam duchy wielu już pokoleń Pasiaków. To miejsce jest naszym drugim domem, to jest nasz zaczarowany stadion.

