Nowy sezon, doping i plama

Już za kilka dni ruszają rozgrywki ligowe. Jesteśmy spragnieni tych meczów chyba jeszcze bardziej niż spalona lipcowym słońcem ziemia wody. Prawdę powiedziawszy to niewielu z nas pamięta trzeci sezon z rzędu Cracovii w ekstraklasie. To zatem pierwsza nowość, której autorami są piłkarze i władze klubu. Tutaj powodów do narzekania nie mamy żadnych. Drugą być może będą nowe przyśpiewki, ale jak one będą wyglądały i czy się przyjmą zależy od nas. Trzecia nowość to stroje. W tym temacie mam kilka słów do przekazania władzom Ekstraklasa S.A. Zaczniemy jednak od siebie, choć nie tylko.
Nowości w dopingu nie zostały przyjęte zbyt przychylnie, a szkoda. Może upał, może bardzo piknikowa atmosfera sparingu spowodowały, że niewiele osób wykazało chęć dołączenia się, a niektórzy wprost wyśmiewali próbujących śpiewać. Nie można było zatem nawet ocenić, czy nowości mają szansę się przyjąć i jak się będą prezentowały na stadionie. Siłą dopingu i tym co czyni go najlepszym jest liczebność osób biorących w nim udział. Kiepski nawet okrzyk, powtarzany jednak przez kilka tysięcy gardeł robi doskonałe wrażenie. Z kolei jak mizernie prezentują się nawet hej Pasy gol, czy “lokomotywa”, gdy wykonuje to kilkanaście osób. Trzeba zatem przyłożyć się i spróbować to zaśpiewać tak, by zatrzęsło się miasto. Wtedy dopiero można to będzie ocenić i niech życie weryfikuje co najlepsze i powinno zostać. Są stadiony na które przychodzi o kilka tysięcy ludzi więcej niż na nasz stadion. Gdy jednak zrobimy “lokomotywę” to mało kto może się z nami równać. To dlatego, że robimy to wszyscy, kilka tysięcy rąk i gardeł jednocześnie klaszcze i krzyczy. Efekt jest fantastyczny, drżą reklamy na płycie, a zawodnicy czasem zatykają uszy. Jestem przekonany, że w tym przypadku może być dokładnie tak samo. W każdym razie, jeżeli nie spróbujemy, to się nie przekonamy, a doping urozmaicić nieco trzeba koniecznie.
Natomiast powody powrotu śpiewów o Wiśle i PZPN-ie są oczywiste. W czasie derbów przed meczem na murawie pojawił się jeden osobnik, co ponoć było głównym powodem zamknięcia naszego stadionu na dwa mecze. Do tego doszło jeszcze kilka incydentów, które jednak nie były prawdę mówiąc poważne. Skutkiem jednak m.in. niezwykłej aktywności władz Wisły, nałożono na nas tą karę w roku jubileuszu 100-lecia klubu. Doprowadziły do tego wspólne działania Wisły i PZPN-u. Jak zatem poczuli się kibice Pasów, gdy PZPN niebawem odwiesił Wiśle karę za o wiele poważniejsze przewinienia, tłumacząc, że zajścia miały miejsce po meczu (co zresztą jest niezwykle wątpliwe) i nie chcą karać klubu w roku jubileuszu 100-lecia!!! Nawet zatem nie silono się na jakieś pozory sprawiedliwości, a wręcz przeciwnie w cyniczny sposób pokazano nam gdzie nasze miejsce. Zresztą tego tłumaczenia nie można inaczej odczytywać, niż jako prowokacje i może to było też celem PZPN-u. Nie będę zatem apelował nawet o to, żeby o tym zwyczajnie zapomnieć. Po pierwsze i tak na to nie ma szans, a po drugie to i ochoty na to nie mam. Mamy prawo powiedzieć co o takim postępowaniu myślimy. Chodzi jedynie o formę jaką zastosujemy. Przekleństwa i groźby obrócą się tylko przeciw nam. Pewnie wiele osób z różnych kręgów by sobie takiej reakcji życzyło wręcz. Obecnie nawet media, co jest dość niezwykłe, stają po naszej stronie. Nie możemy tego zmarnować. Jeżeli zatem będziecie chcieli zaprotestować przeciw takim praktykom, to zróbcie to, bo macie do tego prawo, ale z głową kochani. Wtedy i ja i wielu się do tego dołączy. Inaczej nikt nie zwróci uwagi na treść i przyczyny, a zajmie się jedynie formą. Dopingujmy zatem głośno, starajmy się wprowadzać nowości i mówmy o tym co się nam nie podoba, byle w rozsądny sposób.
Pozostała sprawa trzeciej nowości, czyli strojów. Ponieważ ludzie z Ekstraklasy S.A. są najwyraźniej osobami zupełnie przypadkowymi przybliżmy im kilka faktów, aby mogli zrozumieć o czym mówimy.
13 czerwca 1906 roku narodziła się Cracovia, obecnie najstarszy klub w Polsce. Początkowo Akademicki Klub Sportowy Cracovia występował w koszulkach niebieskich. W roku 1907 doszło do fuzji Cracovii z klubem o nazwie Biało-Czerwoni. Pozostawiono nazwę, a barwy przyjęto biało-czerwone, wywodzące się wprost od naszej flagi narodowej. O niebieskich, pochodzących od barw miasta, oczywiście nie zapomniano i są do dzisiaj naszymi barwami rezerwowymi. Nazywano nasz klub wówczas nawet przemiennie Cracovia lub Biało-Czerwoni, a w pierwszym naszym hymnie śpiewano:
Jak długo na Wawelu
Brzmi Zygmuntowski Dzwon
Tak długo w sercach naszych
Patriotyczny ton
Powstanie kraj nasz cały
Zwycięży polski lud
Zwycięży też Cracovia
BIAŁO-CZERWONY klub
To wszystko działo się w czasie niewoli i nie trzeba chyba nikogo przekonywać jakie miało znaczenie i jaki był tego cel. Potem pieśń tą zaczęto śpiewać również na innym stadionie, u nas pojawiły się inne pieśni pisane i komponowane specjalnie dla Cracovii i ze śpiewania tego zrezygnowano. Barwy jednak pozostały do dnia dzisiejszego. Zmieniała się jedynie ilość pasów i ich szerokość. Wszelkie inne próby majstrowania przy naszych koszulkach spotykały się z ogromną krytyką. To właśnie dzięki temu teraz mamy barwy, które zna każdy. Najbardziej rozpoznawalne stroje w Polsce. Kto zobaczy z daleka kogoś w biało-czerwonej pasiastej koszulce natychmiast wie, że to jest właśnie Cracovia. Zobaczy nie tylko z przodu, ale również z boku, czy tyłu. Tak jest od stu lat już! Protestowaliśmy nawet gdy władze klubu chciały wprowadzać pewne zmiany w naszych strojach. Od pewnego czasu stosunki między kibicami, a klubem są coraz lepsze. Klub chcąc, aby kibice byli zadowoleni, przedstawił projekt strojów do oceny i zachęcał nas do pisania uwag. Wszystko zatem byłoby naprawdę wspaniale i stroje byłyby przepiękne, gdyby nie nieszczęście które przyszło ze strony spółki Ekstraklasa S.A. Spółka owa wprowadziła idiotyczne obostrzenia dotyczące strojów. Dzięki tym “innowacjom” koszulki z tyłu wyglądają koszmarnie. Niemal zupełnie znikły charakterystyczne pasy i jest wielka biała plama z numerem. Zawodnik Cracovii z tyłu nie wygląda teraz jak “Pasiak”. Czegoś takiego nie było od stu lat. Na meczu z Bełchatowem mogliśmy pierwszy raz zobaczyć na żywo jak to wygląda i wrażenia są koszmarne. Nie dbając o takie sprawy jak barwy klubowe, jak tradycje klubów, Ekstraklasa osłabia samą siebie. To są elementy które nadają klubom wielkość, niepowtarzalność, urok, szacunek i obowiązkiem Ekstraklasy jest tego przestrzegać. Nie przekona mnie i chyba nikogo z nas, że to jest konieczne dla lepszej widoczności numeru. Widząc czasami mecze z innych krajów, można się zastanawiać czy mają lepszy wzrok, czy może tam zupełnie inaczej podchodzi się do takich wartości jak stroje klubowe. Dlaczego u nas musi być inaczej i oczywiście gorzej?
Po wojnie władze komunistyczne zmusiły klubu do zmiany nazwy na “Ogniwo”. Oczywiście gdy tylko to było możliwe powrócono do nazwy Cracovia. Zmianę mamy za sobą, a władze które nam to narzuciły również. Bezsensowną, a zwłaszcza niesprawiedliwą w stosunku do innych klubów karę nałożona przez PZPN, też mamy już za sobą, a wiele wskazuje na to, że władze które nam ją nałożyły mogą wkrótce dołączyć do komunistów. Jestem przekonany, że za jakiś czas i tą plamę na plecach naszych koszulek też będziemy mieli za sobą….
